Salon Fryzjerski Kazanowska Anna - Opinie

Ul. Zwierzyniecka 11, 35-205 Rzeszów
3.0
4 opinie

Opinie

  • KL
    5.0
    niezweryfikowany

    Pani Anna jest świetną profesjonalistką jestem jej klientką 11 lat ciągle się szkoli i przywozi nowinki .Bardzo dobrze zna swój zawód. Salon jest bardzo czysty przestrzenny i wszystkie narzędzia są czyste i nowoczesne.Masaż głowy jest świetnie wykonany można się super zrelaksować i wyciszyć.

  • TI
    1.0
    niezweryfikowany

    Ok. 45 min horroru z panią Anną Kazanowską. Pani zatknęła kawałek ręcznika papierowego za kołnierz i pokazała miejsce do mycia. Ręcznik papierowy szybko nasiąknął wodą, a przy tym i moja bluzka. Mycie włosów. Pani miała najwyraźniej wizję, że z głowy da się wydusić sok niczym z cytryny. Przy osuszaniu głowy nie zostały ominięte uszy. Dość intensywne przedzierające się przez papierowy ręcznik paznokcie poczułam chyba w bębenku. Czyżby to próba zbioru "miodu"? Jakie musiało być rozczarowanie, że działanie okazało się bezowocne. Akt : Rozczesywanie. Do boju z gęstymi włosami wytoczyła równie gęsty grzebień. Walkę z "kołtunami" (które sama stworzyła podczas mycia) zaczęła od czubka głowy potargane włosy przeciągając do końca. I tak węzły gordyjskie robiły się większe i coraz bardziej zacieśnione. Takiej strategii do tej pory nie spotkałam . Zwykle inne fryzjerki rozczesywanie zaczynały 5 cm od dołu stopniowo do góry. Na moją uwagę "troszkę ciągnie" obruszona rzuciła: "widzę co się dzieje i dlatego robię to delikatnie" =:-O Podczas suszenia ciepły strumień powietrza przy skórze przytrzymywany w jednym miejscu zaczynał po prostu parzyć. Ciekawe, że podczas mycia fryzjerka "z doświadczeniem i wiedzą" nie zauważyła świeżej koloryzacji, którą miałam robioną w innym salonie na 2 godz. przed przyjściem tutaj. Czyli włosy zostały dokładnie wymyte, ładnie rozczesane (wymodelowane na szczotce) 2 h wcześniej! Od pani Anny do domu wróciłam z obolałą skórą głowy.
    Salon - jasne, ładne pomieszczenie, ale toaleta to ciekawostka. Aby do niej dotrzeć przechodzi się przez aneks kuchenny, obok w zlewu pełnego brudnych talerzy z resztkami jedzenia, szklanek, itp. W samej toalecie papier toalet. na umywalce - brak na niego uchwytu. Brudne szmaty na widoku, mop zalatujący stęchlizną . A może to magazynek na środki "czystości"? Ciekawe jaka jest częstotliwość dezynfekcji grzebieni i szczotek. Przy mnie zostały wyciągnięte z pomocnika - nie widziałam płynu do dezynfekcji przyborów.