Wolimy Amerykanów - wywiad z zespołem Tin Pan Alley

2010-01-05 12:36:27
Po przesłuchaniu materiału na waszą debiutancką płytę, mam wrażenie, że wasi rodzice uciekli ze Stanów do Polski w poszukiwaniu lepszego życia i tu się osiedlili, a Wy nie możecie odciąć się od amerykańskich korzeni.

twix: Niestety nasi rodzice byli wielkimi fanami Perfectu i Queen. Dla nas Ameryka zawsze była bliższa muzycznie z racji swojej wielobarwności. Na tym kontynencie jest wiele tradycji muzycznych, niekiedy zupełnie rozbieżnych względem siebie. Nas to bardzo inspiruje i chcielibyśmy taką wielowątkowość zawrzeć i w naszej muzyce. Nawet jeśli oznaczałoby to zrezygnowanie z „polskości” szeroko rozumianej.

 

Chyba wszystko się udało, bo nie słychać byście mieli problemy z depresją – chyba w żadnym utworze nie pojawia się słowo „śmierć”, albo „umrzeć”.

tmwwth: Rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, że w etosie polskiego muzyka rockowego króluje poczucie beznadziei, szarości, smutku. To wszystko niestety negatywnie wpływa na muzykę, która sama staje się szara i monotonna. Ja (i chyba reszta chłopaków) nie lubimy ujmować siebie w oparciu o takie eschatologiczne klimaty - rozpacz, żal, wina... (śmiech) Nas inspirują rzeczy barwne, słoneczne, efemeryczne. Byliśmy zawsze wyczuleni na punkcie specyficznej melodyjności, której w Polskiej muzyce nie ma i chyba nigdy nie było.

Kogo wolicie: Amerykańców, czy Brytoli, Beach Boys, czy The Beatles? 

twix: Ja zdecydowanie wolę Amerykanów, przy czym na Wyspach jest też kilka dobrych kapel, które mnie inspirują. A jeśli mamy mówić "globalnie" to bardzo cenię sobie Niemców, czy to za ich muzykę rockową z lat 60., 70., czy to za indie rock, hip hop oraz muzykę elektroniczną z lat 90.
tmwwth: Powiem szczerze, że w dowolnym mieście w stanie Kentucky jest, moim zdaniem, więcej ciekawych kapel niż na całych Wyspach. Brytole są nie tylko za Amerykanami, ale też choćby i za Japończykami, i Niemcami.

Nie przypominam sobie polskiego zespołu grającego podobne klimaty. W takim razie podajcie Wasze typy kapel do tytułu Mentalny Blowjob.

twix: Ostatnio jestem wielkim fanem Nobukazu Takemury (ale bardziej za jego elektroniczne projekty), ale też Butthole Surfers, Sybille Baier i Samamidona.
tmwwth: Ja z kolei mam stałą wielką czwórkę: Neu!, Albert Ayler, Big Star i The Sea and Cake. Reszta to przypisy do nich. (śmiech)

A jak doszło to tego zacnego, bydgosko-toruńskiego mariażu?

tmwwth: Przeniosłem się na studia z Bydgoszczy do Torunia, w którym to mieście rezydowali Mateusz i Robert. Zaczęliśmy wspólnie jammować i robić utwory . W tym samym czasie w Bydgoszczy, razem z Twixem i Tomkiem z George Dorn Screams wspólnie kleiliśmy piosenki mocno inspirowane amerykańskim popem i kiedy ten projekt sam się rozmył, Twix dołączył do nas w Toruniu.

To kiedy możemy się spodziewać wydania płyty?

twix: Mamy mocne postanowienie wydania płyty na początku stycznia. Epkę "Palm Waves" chcemy wydać własnym sumptem. Gingerbread Records, z którymi nawiązaliśmy współpracę zaoferują nam promocję, poza tym wszystko leży w naszych rękach - cały proces wydania oraz dystrybucja.

Niedługo ruszacie też w trasę koncertową... 

tmwwth: Tak, mamy już wstępnie zabukowanych 10 miejsc, które będziemy chcieli odwiedzić, w tym właściwie wszystkie większe miasta w Polsce. Częścią tej trasy będą też trzy koncerty w Bydgoszczy, Toruniu i Aleksandrowie z naszymi przyjaciółmi z Gingerbread, świetnym młodym składem Kyst z Sopotu.

 

Dziękuję za rozmowę.


kasper.linge
                                         


brak komentarzy

Komentowanie dostępne po zalogowaniu.
Ostatnie w numerze